logo Sierpc online

Newsy | Ogłoszenia | Forum Dyskusyjne | Księga pozdrowień | Hyde Park Zaloguj się | Rejestracja

Co proponujemy:
O mieście
Historia
Kultura
Zabytki
Informator
Sport
Sierpeckie linki
Galeria zdjęć
Archiwum
Strona główna




Gawędy przy darciu pierza
Gawędy przy darciu pierza

Potop szwedzki i ukryte skrwileńskie skarby

2023-07-17

"Szwedzi w Polsce", obraz Henryka Pilattiego. Źródło: Internet
"Szwedzi w Polsce", obraz Henryka Pilattiego. Źródło: Internet

"Polscy żołnierze 1633-1668" według Jan Matejki. Źródło: Internet
"Polscy żołnierze 1633-1668" według Jan Matejki. Źródło: Internet

Opis męczeństwa księdza Walentego Cząpskiego zamieszczony w księdze ochrzczonych parafii Skrwilno. Archiwum Diecezjalne w Płocku.
Opis męczeństwa księdza Walentego Cząpskiego zamieszczony w księdze ochrzczonych parafii Skrwilno. Archiwum Diecezjalne w Płocku.

Lavabo (komplet do obmywania rąk)
Lavabo (komplet do obmywania rąk)

Zawieszenie z figurą Fortuny na okładce książki Katarzyny Kluczwajd "Skarb ze Skrwilna. Skarb z Nieszawy"
Zawieszenie z figurą Fortuny na okładce książki Katarzyny Kluczwajd "Skarb ze Skrwilna. Skarb z Nieszawy"

Fasada obecnego kościoła św. Anny w Skrwilnie
Fasada obecnego kościoła św. Anny w Skrwilnie

Uproszczona tablica genealogiczna rodziny Piwów
Uproszczona tablica genealogiczna rodziny Piwów

Był rok 1655. 19 lipca Szwecja formalnie wypowiedziała wojnę Rzeczypospolitej. 21 lipca wojska szwedzkie wkroczyły do Wielkopolski, na Kurlandię i Żmudź. Była to kontynuacja wcześniejszych wojen polsko-szwe­dzkich, w których genezie leżała polityka dynastyczna Wazów zasiadających na tronach polskim i szwedzkim. W tym czasie w Rzeczypospolitej panował król Jan Kazimierz, a w Szwecji Karol X Gustaw z dynastii Wittelsbachów, syn Katarzyny Wazówny. Szwedzi mieli silną pozycję na wybrzeżach Bałtyku oraz wielką chęć zdobywania łupów i podboju kolejnych ziem. Bałtyk mógłby stać się ich morzem wewnętrznym. Na drodze do sukcesu stały Rzeczypospolita i Rosja rywalizujące ze sobą o Inflanty, którymi zainteresowana była również Szwecja. Skandynawscy sąsiedzi uznali, że najlepiej rozpocząć od pokonania wyczerpanej wojnami Rzeczypospolitej Obojga Narodów. Inwazja nastąpiła od strony Pomorza Zachodniego, Pomorza Gdańskiego i Inflant. Szybko została zajęta Wielkopolska, a następnie Mazowsze. O walkach w czasie tej wojny, która przeszła do historii pod nazwą potopu wiele napisano. Możemy czytać o tej strasznej dla Polski wojnie w dziełach historyków. Powszechną wyobraźnię o tym wydarzeniu zbudował nam w swej powieści Henryk Sienkiewicz.

Tereny zajęte przez wroga były grabione ze wszystkiego, co miało wartość. Był to zorganizowany i prowadzony konsekwentnie rabunek wszelakiego mienia. Wywożono za morze wszelkie dobra ruchome, w tym wymontowywane z budowli elementy ozdobne, rzeźby, a nawet filary. Wiele takich przedmiotów możemy do dzisiaj znaleźć w Szwecji. Rabowano inwentarz żywy we wioskach, dobytek rzemieślników. Towarzyszyły temu procederowi pożary. Długo Rzeczpospolita dźwigała się po owym "potopie".

Rabunki i zniszczenia dotknęły także bliższe i dalsze okolice Sierpca. Minęło już trzy i pół wieku od tych wydarzeń. Nie wszystko zostało odnotowane i uleciało w niepamięć. W aktach parafii Skrwilno, w księdze ochrzczonych prowadzonej od 1648 roku, światły ksiądz, w wolnym miejscu na stronie tytułowej opisał po łacinie tragiczne wydarzenie z 1658 roku. Zacytujmy jego treść w przekładzie bydgoskiego historyka Lecha Łbika:
    W roku pańskim 1658, za panowania najdostojnie­jszego Jana Kazimierza Jagie­llończyka, podczas wojny szwedzkiej, był przy tym kościele ksiądz wikariusz o nazwisku Walerian Cząpski, szlachetnie urodzony ze wsi Cząpsk [obecnie Czumsk, mieszkała tam drobna szlachta herbu Grzymała] w ziemi dobrzyńskiej. Ksiądz ów schwytany został przez Szwedów, gdy w kościele skrwileńskim w szatach liturgicznych mszę odprawiał. Wypytywany przez nich na różne sposoby, gdzie jest skarbiec kościelny, odpowiedział krótko: "wiem, gdzie jest skarbiec z kielichami, ale wam nie powiem". Naraził się przeto na śmiertelne zakatowanie mieczami wrogich heretyków luterańskich tuż obok ołtarza Świętej Anny. Obcięto mu najpierw palce (trzymał się bowiem dłońmi najbliższej ławki przy tym ołtarzu), wiele też innych ciosów zadali mu nieprzyjacie­le, aby tylko wskazał im kosztowności kościelne, lecz ten nic nie powiedział i spoczywa w tym kościele. Zrosiwszy krwią kapłańską powierzchnię ławki, wizerunek Najświętszej Marii Panny w ołtarzu, usytuowanym w narożniku kaplicy, w pobliżu ołtarza Świętej Anny, [Szwedzi] wściekle zaatakowali podczas zadawania ostatecznego ciosu temuż kapłanowi. Miał on bowiem zwyczaj odmawiać przed tym wizerunkiem litanię do Matki Boskiej, jak długo żył, co zeznał pod przysięgą kantor Jakub Rojek. Wizerunek ów z ołtarza kaplicy odnowił później pan Jan Rościszewski, syn Stanisława, wnuk Hieronima. Proboszczem był wtedy Tomasz Krajewski i to jego wikariuszem był rzeczony zamordowany Walerian Cząpski, którego krew dotąd widoczna jest na ławce, ustawionej za ławką, z jakiej kantorzy niekiedy intonują śpiew w kościele. Karol Gustaw, król Szwecji, toczył wówczas wojnę z Polakami, luteranin z katolikami.

Tragiczne wydarzenie długo pamiętano, a zapisane przetrwało do dzisiaj w naszej wiedzy. Czytając albo opowiadając o nim, zastanawiamy się, co się potem stało ze naczyniami liturgicznymi i innymi przedmiotami ze skarbca kościelnego. Czy "potop" przeżył ktoś, kto znał miejsce ich zdeponowania? Pewnie jednak wciąż ten skarb czeka na swojego odkrywcę. Nie ma już dawnego drewnianego kościoła, w którym to wydarzyła się opisana tragedia. Na jego miejscu stoi wniesiony w XIX wieku późnoklasycystyczny kościół świętej Anny. Jego dwuwieżowa fasada jest ozdobą panoramy wioski.

Wszyscy zainteresowani Skrwilnem słyszeli o skarbie skrwileńskim. To jest jednak inny skarb mający swoją historię. Do sensacyjnego odkrycia doszło w 1961 roku. Z inicjatywy arche­ologa-amatora Romana Piotrowskiego, nauczyciela historii, miłośnika Rypina i okolic, rozpoczęto badania wykopaliskowe na grodzisku w Skrwilnie z IX-XII wieku. Znajduje się ono nad jeziorem Skrwileńskim. Niegdyś, gdy poziom jeziora był wyższy, gród położony był na wyspie. Badania prowadziły Jadwiga Chudziakowa i Halina Gosławska. 27 maja tego roku pracownicy fizyczni eksplorujący wykop natrafili na przedmiot przypominający im minę. Powiadomiona o tym Jadwiga Chudziakowa poznała, że jest to dno metalowego naczynia. To, co wkrótce znaleziono przechodziło najśmielsze oczekiwania.
Skarb składający się ze złotej biżuterii i srebrnych przedmiotów był pooplatany przez korzenie drzew i krzewów. Drewniana skrzynia, w której był złożony, nie przetrwała trzech stuleci. Pozostał z niej jedynie mocno zardzewiały żelazny zamek.  

Wydobyty i poddany konserwacji i badaniom skarb okazał się niezwykle cenny. W jego skład wchodziły precjoza będące dziełami sztuki złotniczej z XVII wieku. Pośród złotych klejnotów było: sześć łańcuchów oraz dwa fragmenty łańcuchów, cztery bransolety, zawieszenie z syreną, cztery pierścienie, pas, szesnaście guzów do żupana, pięćdziesiąt pereł stanowiących pewnie niegdyś naszyjnik. Część wyrobów złotych było zdobionych szlachetnymi kamieniami i emalią. Pośród sreber były: lavabo (komplet do obmywania rąk), kufel, dwie pary lichtarzy stołowych, nożyce do świec oraz dwanaście łyżek.

Identyfikacji skarbu dokonano między innymi na podstawie herbów Prawdzic (Piwów) i Rogala (Loków) oraz inicjałów znajdujących się na niektórych przedmiotach. Piwowie byli właścicielami części Sierpca oraz dóbr okalewskich położonych w pobliżu Skrwilna. Zapewne Zofia z domu Loka, wdowa po Stanisławie Piwo, decydując się na ucieczkę ze swoich posiadłości w ten sposób ukryła cenne przedmioty. Nikt po nie wrócił. Przeleżały w ziemi trzy wieki.

Dzisiaj skarb skrwileński możemy podziwiać w Muzeum Okręgowym w Toruniu w specjalnie przygotowanej ekspozycji w ratuszu staromiejskim. Wszyscy, którzy choć trochę interesują się przeszłością naszych okolic, powinni go obejrzeć.


 

Didaskalia:

Przybliżmy odrobinę Piwów herbu Prawdzic, którzy są mocno związani z dziejami Sierpca. Byli starą rodziną mazowiecką, która osiadła w ziemi bełskiej. W XIV wieku ziemia bełska znalazła się pod panowaniem księcia mazowieckiego Siemowita IV. Wówczas szereg rodzin przeniosło się z Mazowsza do nowo przyłączonej krainy. Nazwisko przejęli od przydomku, a nie od posiadanej miejscowości. Zazwyczaj pisali się "Piwo z Opolska". Miejscowość Opolsko (Opulsko, dzisiaj na Ukrainie Opilsko) leżała kilka kilometrów na zachód od Sokala i należała do parafii sokalskiej.

Z Sierpcem Piwowie związali się w XVI wieku poprzez małżeństwo Jana Piwo z Anną z Sieprskich, która była córką Feliksa (Szczęsnego) Sieprskiego (zm. 1554), dziedzica połowy Sierpca. Ta część miasta przeszła potem na potomków Anny - Wolskich i Piwów. Piwowie również stali się właścicielami Kiernozi (dzisiaj powiat łowicki), która wcześniej przez Annę z Kiernozi, żonę Feliksa, przeszła na Sieprskich.

Z małżeństwa Jana i Anny Piwów pochodziło czterech synów: Adam, Mikołaj, Krzysztof i Andrzej. Z nich Andrzej był dwukrotnie żonaty. Drugą jego żoną była Anna Gomolicka, córka kasztelana spicymie­rskiego. Andrzej pozostawił synów Stanisława i Piotra.

Stanisław, syn Andrzeja, urodził się około 1596 roku. Odziedziczył dobra okalewskie obejmujące także Skrwilno. Był dobroczyńcą i donatorem sanktuarium Matki Boskiej Sierpeckiej, któremu zapisał testamentem 1000 złotych i ofiarował różne sprzęty liturgiczne. Żoną jego była Zofia Magdalena Loka, córka Jana Loki z Igieł herbu Rogala (zm. 6 II 1623), starosty borze­chowskiego (okolice Starogardu Gdańskiego).

Stanisław zmarł 17 stycznia 1649 roku. Został pochowany w kościele klasztornym w Sierpcu, a żona ufundowała mu okazały nagrobek z marmuru i alabastru przedstawiający zmarłego klęczącego pod krzyżem, który nie zachował się do naszych czasów.

Zofia przeżyła pewnie o wiele lat swojego męża. Nie wiemy, kiedy zmarła (czy około 1655 roku, czy później) i gdzie spoczęła, być może z dala od swojego małżonka. W latach 1649-1655 mieszkała w Okalewie "utrzymując tam okazały dwór". Było to w miejscu dzisiejszej wsi Niemcowizna. Rok 1655 był dramatyczny dla Polski. Inwazja szwedzka zwana "potopem" zmuszała mieszkańców naszego kraju do działań prowadzących w kierunku ratowania rodziny i swoich dóbr. Możliwe, że wówczas Zofia zdecydowała się na szukanie schronienia na południe za Wisłą w ziemi gostynińskiej, gdzie zamieszkiwali krewni jej męża. Być może wówczas nakazała zakopać cenne skarby rodzinne na terenie grodziska w Skrwilnie. Nie można wykluczyć, że skrzynia zaginęła podczas ucieczki. Skarb został odkryty dopiero w 1961 roku.

Nie wiemy, czy kiedyś znajdziemy skarb z kościoła skrwile­ńskiego. Możliwe też, że kiedyś dojdzie do przypadkowego odkrycia jakiegoś skarbu, o którego istnieniu nawet nie wiemy. Niekiedy znajdowane są pojedyncze monety z tego czasu. Najczęściej są to szelągi zwane "boratynkami", których około 1,8 miliarda (nie licząc masy fałszywych) wybito w czasach Jana Kazimierza, albo przywleczone na nasze ziemie szwedzkie szelągi. Tu i ówdzie znajduje się pojedyncze boratynki. W latach siede­mdziesiątych XX wieku wyorano kilka takich monet w Babcu Piasecznym. Jednak takim znaleziskom daleko do skarbu. 

Więcej o rodzinie Piwów pisałem w tekście: Piwowie w Sierpcu i ich skarb w Skrwilnie [w:] "Ziemia Sierpecka - znana i nieznana", t. II, Sierpc 2015, s. 290-295. Zainte­resowanych poszerzeniem wiedzy o skarbie skrwileńskim odsyłam do lektury publikacji Katarzyny Kluczwajd, Skarb ze Skrwilna. Skarb z Nieszawy, Toruń 2002. Oczywiście zachęcam do wyjazdu do muzeum w Toruniu i na przejażdżkę (może rowerową) w okolice pobliskiego Skrwilna, aby poznać nastrój (specyficzny genius loci) miejsca  przywołanego w tej opowieści.



Paweł Bogdan Gąsiorowski



Zauważyłeś błąd na stronie?

[x]
O nas | Napisz do nas ^^ do góry


Wszelkie materiały, artykuły, pliki, rysunki, zdjęcia (za wyjątkiem udostępnianych na zasadach licencji Creative Commons)
dostępne na stronach Sierpc online nie mogą być publikowane i redystrybuowane bez zgody Autora.